Proszę Państwa, jestem Miś, a właściwie Misiek – facet po przejściach, niewielki, starszy przystojniak, uratowany i odebrany od złego człowieka. Dobrze znam życie na krótkim łańcuchu, smutne, trudne, bez miłości, bez kochanej ręki, która głaszcze za uchem, bez ciepłego głosu, który woła moje imię, bez kolan, na które można wskoczyć.

Cieszę się, że moi przyjaciele akurat byli w pobliżu i mnie stamtąd zabrali. Chyba jednak ktoś nade mną czuwa albo po prostu mam szczęście… Tylko dlaczego tak długo mieszkam w schronisku? Czekam i czekam, ale nie tracę nadziei. Przecież każdy pies powinien mieć swój prawdziwy dom i swojego prawdziwego pana – takiego, który jest dobry, prawda? Wierzę, że i ten mój gdzieś jest… Musi być. Potrafię pokochać i odwdzięczyć się za miłość, daję moje psie słowo honoru. Uwielbiam przytulaski i długie spacery, a szczególnym sentymentem darzę ciepłe kocyki i mięciutkie legowiska. Fantastycznie jest zakopać się w takich puszystościach! Dbają tu o mnie. Jestem zaszczepiony, wykastrowany i mam sporo fajnego towarzystwa. Nie przepadam za psami, ale wszystkie suczki są super 🙂 Niektórych chłopaków też toleruję – kwestia dogadania.